Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym

Droga do samodzielności

Droga do samodzielności

Autorka: Kinga Krytosiak Autorka: Kinga Krytosiak

Rozmowa z Weroniką Zaród, pedagożką w projekcie PUNKT ZWROTNY. Program aktywizacji zawodowej i edukacyjnej, pracującą w Fundacji po DRUGIE, która pomaga młodzieży zagrożonej wykluczeniem społecznym, patologią i bezradnością. W Punkcie Zwrotnym młode osoby, będące w kryzysie uzyskują pomoc pedagogiczną, psychologiczną, socjalną, rozpoczynają pracę zawodową i podnoszą swoje kwalifikacje.

K: W projekcie Punkt Zwrotny oraz Fundacji po Drugie pełnisz obowiązki pedagoga. Czym dokładnie się zajmujesz? Jak wygląda Twoja praca z młodzieżą?

- W projekcie pracuje dwóch pedagogów i to my jako pierwsi mamy kontakt z podopiecznymi. Często są to osoby wcześniej znane Fundacji po DRUGIE, korzystające z innych form wsparcia oferowanych przez naszą organizację. Czasem są to zupełnie nowi ludzie, którzy trafiają do nas z placówek dla bezdomnych czy poprzez informację otrzymywaną pocztą pantoflową od innych osób korzystających z naszego wsparcia. Pracę z uczestnikami zaczynamy zwykle od zabezpieczenia ich podstawowych, bytowych potrzeb. Z uczestnikami pracuję z codziennie i jestem z nimi w ciągłym kontakcie. Muszę najpierw rozbijać skorupę, barierę, nieufność, które wynikają z ich wcześniejszych doświadczeń. Chcę się dowiedzieć co jest dla nich ważne, czego potrzebują, kim naprawdę są. Naszym uczestnikom zapewniamy miejsce zamieszkania – w ramach projektu możemy zaproponować miejsce w hostelu pracowniczym. Część uczestników trafia również do mieszkań treningowych prowadzonych przez naszą organizację, gdzie otrzymują nie tylko bezpieczną przestrzeń do życia, ale również wsparcie pracowników tego programu. Osoby, które do nas przychodzą zazwyczaj nie mają żadnych środków finansowych, dlatego fundacja organizuje zbiórki odzieży, żywności, środków higieny. Dzięki temu już na starcie uczestnicy otrzymują najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy są już zabezpieczeni, możemy rozpocząć pracę nad budowaniem prawidłowych postaw społecznych i wypracowywać z nimi mechanizmy czy narzędzia, dzięki którym z czasem się usamodzielnią. W mojej ocenie ważne jest, by traktować młodzież partnersko i pozostawić uczestnikom pełną możliwość decydowania o sobie. Są sprawy, na które się nie zgadzają, sprawy dla nich za trudne, niezrozumiałe, ja muszę uszanować ich zdanie i cierpliwie dążyć do zmiany nastawienia. Jest to związane z nierzadko dramatyczną przeszłością naszych podopiecznych. Wśród nich są osoby, które doświadczały przemocy, przebywały w placówkach dla osób uzależnionych, osoby bezdomne. Cierpliwie staram się budować z nimi silną relację, która otworzy ich na oferowaną im pomoc. Nie wystarczy im zwykła porada czy wskazanie możliwości i punktów wsparcia, ponieważ często nie potrafią z tego skorzystać. Mają niskie poczucie własnej wartości, nie wierzą w swoje umiejętności, ani w to, że ich życie może być inne. Pracuję z nimi tak, by uwierzyli w siebie. Uczę, że nie są obywatelami drugiej kategorii i mają prawo być traktowani z szacunkiem. Ważnym aspektem jest również motywacja, bez której trudno jest zrealizować jakiekolwiek cele. Nasi podopieczni w początkowej fazie współpracy mówią o wysokiej motywacji, doceniają wsparcie i są chętni do działania. Jednak gdy zapewnimy im już miejsce zamieszkania, jedzenie i wszystkie podstawowe potrzeby motywacja nieco spada. Składa się na to wiele spraw, choćby to, że załatwianie różnych rzeczy w urzędach jest dla nich trudne, więc rozciągają to w czasie. To osoby, które często boją się nawiązywania kontaktów z urzędnikami, boją się stygmatyzacji.

K: A zatem najważniejsze wydaje się być zbudowanie relacji między Tobą a podopiecznym.

- Dokładnie. Bez tej relacji nie możemy im pomóc, ponieważ albo nie będzie efektów, albo będą one krótkotrwałe. Przede wszystkim diagnozuję jakie mają potrzeby, gdzie należy ich skierować, jakiego wsparcia udzielić. Badam jaka jest ich sytuacja rodzinna, mieszkaniowa, finansowa, przez co przeszli, czy pod kątem prawnym mają wszystko uregulowane. Zdarza się, że nie są świadomi swoich długów czy toczących się przeciwko nim postępowań karnych. Muszę uzyskać także informacje o uzależnieniach, chorobach. Im więcej się o nich dowiaduję, im bliższa staje się nasza relacja tym lepiej mogę zaplanować jakie kroki należy podjąć, by polepszyć sytuację. Za każdym razem staram się uwzględniać nie tylko ich potrzeby, ale również osobowość, przekonania i preferencje. Wspierając uczestników podejmuję także współpracę z kuratorami, wychowawcami (jeżeli przebywają w innych ośrodkach), pracownikami socjalnymi, tak by zapewnić spójność działań.

K: Co w takim razie jest najtrudniejsze w pracy z tymi młodymi osobami dla Ciebie jako pedagoga, a co jest największym wyzwaniem dla waszych podopiecznych?

- Naszym podopiecznym brakuje często wiary we własne możliwości i w to, że mogą wyjść na prostą, coś osiągnąć. Musimy pracować nad tym, by inaczej postrzegali samych siebie, by zmienili dawne nawyki i zapomnieli o tym, jak ich wcześniej traktowano. To właśnie jest najtrudniejsze, by uświadomić tym młodym ludziom, że są tak samo wartościowi jak osoby niebędące w kryzysie, mogą równie wiele zdziałać i osiągnąć. Często jesteśmy pierwszymi osobami, które w nich wierzą. Jeżeli chodzi o to, co jest najtrudniejsze dla mnie w pracy z podopiecznymi to pokrywa się to z tym co jest trudne dla nich. Właśnie owa motywacja i budowanie poczucia własnej wartości są kamieniami milowymi, które musimy pokonać by osiągać trwałe sukcesy. Pracę pedagogiczną wspiera psycholog, który również pomaga uczestnikom w pokonywaniu ich własnych barier.

Wiele wysiłku i cierpliwości wymaga także walka z uzależnieniami naszych podopiecznych, ponieważ często osoby przychodzące do nas mają problemy z alkoholem, narkotykami, dopalaczami. Muszę im uświadamiać jak ważne jest pokonanie nałogu, jak wiele zmieni się w ich życiu jeśli zaprzestaną picia alkoholu i brania narkotyków. Oczywiście wspieram i motywuję do wytrwania w trzeźwości, kieruję również do odpowiednich placówek, jeżeli istnieje taka potrzeba. Trudne jest to, że nie wszyscy są gotowi, by poddać się leczeniu i wypierają swoje problemy.

Trudności powodują również braki w systemie pomocy w Polsce. Ta specyficzna grupa, która bierze udział w naszym projekcie często nie otrzymuje od państwa żadnego wsparcia, to osoby wypadające z systemu, które same nie potrafią do niego zapukać.

K: Na zakończenie opowiedz mi o sukcesach. Co udaje się osiągnąć?

- Dzisiaj na przykład dostaliśmy list od podopiecznego, którego ponad miesiąc przekonywaliśmy, by poddał się leczeniu odwykowemu. Początkowo twierdził, że zostanie w ośrodku tylko kilka dni, by sprawić nam radość, a jego leczenie trwa już miesiąc! W liście napisał, że przez ten czas wiele sobie uświadomił, zauważył swoje słabości, do których wcześniej nie chciał się przyznać i pracuje nad nimi. Podziękował nam za wsparcie, którego nie uzyskał od nikogo innego, twierdząc, że jesteśmy jedynym miejscem, do którego ma po co wrócić. Takie momenty dają nam wiarę w to, że warto pomagać. Cieszą mnie także te mniejsze sukcesy, z dnia codziennego, jak chociażby fakt, że podopieczny po wizycie u nas czuje obowiązek pozmywania po sobie, nie trzeba go nawet o to prosić. Wypracowujemy wspólnie pozytywne nawyki, które są pozornie drobne, a w rzeczywistości stanowią podstawę do dalszej współpracy.

Projekt dofinansowany jest z Funduszy Europejskich, realizowany w partnerstwie zawartym pomiędzy Fundacją „Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym”, Fundacją po DRUGIE, oraz miastem stołecznym Warszawa.

a7dcbg